De omnibus dubitandum est. Tempora mutantur et nos mutamur in illis. Homo sum: humani nil a me alienum puto. Manifesta non eget probatione. Non scholae, sed vitae discimus. Non omnia possumus omnes. Nulla dies sine linea. Nil desperandum. Sapere aude. Nolite timere. Miser, qui numquam miser. Omne ignotum pro magnifico. Cura te ipsum. Si vis pacem para bellum. Concordia res parvae crescunt, discordia vel maximae dilabuntur. Vanitas vanitatum et omnia vanitas. Per scientiam ad salutem aegroti.

kaleką matematyką obliczamy swoją wartość (Emily Dickinson)

czwartek, 25 lutego 2016

komplik


Nie mierz innych swoją miarą. Ale i nie mierz siebie miarą innych...

Pojazdem marki życie nie dojedziesz szczęśliwie do końca trasy bez wspomagania.

Kto wymyślił białe króliki i tym samym tak pogmatwał i pokomplikował mi życie ;)

Tego słucham:


wtorek, 23 lutego 2016

Flo :)


na ciemnej dziwnej szemranej ulicy


Po Instytucie Benjamenta przerzuciło mnie automatycznie na Ulicę Krokodyli. Chyba najlepsza animacja braci Quay, choć reszty nie widziałam, jeszcze. Według Terry'ego Gilliama z Monty Pythona, jedna z dziesięciu najlepszych na świecie. Na podstawie opowiadania Brunona Schulza o tym samym tytule. Opowiadanie przeczytałam od razu wczoraj, sześć mega gęstych stron. I tak oto przepadłam, teraz nie spocznę póki nie przeczytam wszystkiego co napisał, a pisał w takim natężeniu, w olbrzymiej kondensacji, że przekopywanie się przez Brunona potrwa. Nie to, żeby trudne, wcale nie. Ale magnetyzujące, chce się każde zdanie po wielokroć.

A film jest krótki, czerń i biel, plakat Starowieyskiego, szarość, ponurość i mięcho, konkretnie wątróbka, dokładnie za dwadzieścia osiem pensów.

Z rozmowy z twórcami:

"Staramy się powoływać do życia stany umysłu"

"Schulz rzeczywiście dociera do mistycznej gęstości materii. Wprowadza czytelnika w arbitralność swojej krainy językowej. Raptem kilka dni temu ktoś powiedział nam, że język Schulza jest tak bogaty, że można czytać tylko jedną stronę dziennie. Dla nas lektura każdej stronicy to jak wypicie butelki pięcioputtonowego węgierskiego tokaju"

CAŁOŚĆ WYWIADU TUTAJ.







Ulica Krokodyli
Street of Crocodiles
Wielka Brytania 1986
Reżyseria: Timothy Quay, Stephen Quay
Scenariusz: Timothy Quay, Stephen Quay
Na podstawie opowiadania Brunona Schulza "Ulica Krokodyli"

w dziwnym instytucie





Instytut Benjamenta, jedna z dwóch fabuł braci Quay, reszta to animacje. Książka krzyczy od lat, żeby ją przeczytać, film nieśmiało się dopominał. Może najlepszy moment właśnie nastał, bo uległam, obejrzałam. Przystąpiłam zblazowana, z dystansem, nastawiona na nudne wydumane dłużyzny. Przebudziłam się przy pierwszych kadrach, a przy małpce podskoczyłam pod sufit. Jasne, dłużyzny, ale cudne, zachwycające, tekst przykuwający do każdego słowa prawie, nie było ujęcia, kadru, żebym nie drżała oniemiała. Ten film to obowiązek każdego, kto pretenduje do miana kinomana. Jedna piękna kobieta, wielu facetów wyglądających niemal jak klony. Odludne ponure zapomniane przez resztę świata miejsce. Dziwne brzmienie języka, napisy na tabliczkach, jelenie. Czerń i biel. Niesamowitość trwająca godzinę czterdzieści cztery. Porzućcie wszystko, oprócz małych dzieci i pięknych kruchych przedmiotów i obejrzyjcie, teraz.





Instytut Benjamenta
Institute Benjamenta, or This Dream People Call Human Life
Japonia, Niemcy, Wielka Brytania 1995
Reżyseria: Timothy Quay, Stephen Quay
Scenariusz: Timothy Quay, Stephen Quay, Alan Passes
Na podstawie powieści RobertaWalsera "Jakob von Gunten"

nei


Słucham muzyki, dźwięków, ostatnio dużo i bardzo dużo. Żałuję, kiedy nie mam możliwości zabrania jej ze sobą, kiedy wychodzę. Chyba wczuję się w omnia mea mecum porto i wykombinuję coś, by wychodzić z muzyką. Ale, że bez inwestycji się nie obejdzie, więc sprawa na koniec kolejki, jednak. Manna z nieba mi spada różnymi kawałkami, zwłaszcza taki jeden wielki kawałek o gabarytach wieloryba wylądował. I pojawiły się głośniczki do komputera, żebym mogła słuchać bez słuchawek. I pojawiło się mnóstwo muzyki w komputerze zachwycającej. A wcześniej przez całe lata nie słuchałam muzyki wcale albo prawie wcale. Jakaś dziwna nietolerancja trwająca w czasie. Wtedy słuchałam głosów delfinów i taśm z nauką różnych języków, może z dziesięciu różnych. Fiński, szwedzki, włoski, arabski, niemiecki, angielski, hiszpański, portugalski, francuski, węgierski, norweski. I chyba czasem nawet z rozpędu rosyjski. Nie uczyłam się, tylko słuchałam, zamiast muzyki. Najczęściej fińskiego. Skutkiem powyższego zdarza mi się użyć jakiegoś słowa w mowie codziennej i nie mam pojęcia, jaki to język, a często nie znam znaczenia. Ostatnio wypłynęło słówko nei, nie. Zaczęłam się zastanawiać, jaki to język, żeby wymowa i pisownia się zgadzała i wyszło że włoski, litewski i esperanto. Więc jeśli spotkacie kogoś, kto mówi nei zamiast nie, to prawdopodobnie będę ja ;)

W Poskromieniu złośnicy Elizabeth Taylor mówi kilka razy nei, jako, że akcja dzieje się w Padwie.

Wybrałam się obstawić, jeden jedyny i zapewne ostatni raz, wyniki meczów naszej czołowej ligi piłkarskiej, dla większych emocji przy śledzeniu wyników, ale porażka od pierwszego meczyku, więc na przyszłość sobie daruję i poobstawiam co najwyżej sama dla siebie na papierze dla ewentualnej satysfakcji, bo liga jest nieprzewidywalna. Na dodatek dostałam burę za sam fakt udania się do "punktu". Anioły i wieloryby pilnują ;)

Nie chce mi się wychodzić z domu, mam głośniczki i mogę oglądać filmy bez uwiązania do kompa, co czynię na potęgę. A co za tym idzie znowu nie czytam za dużo. Bibliotekarka zaprzyjaźniona tylko mi przedłuża te, na które nikt nie czeka, a jeśli ktoś czeka, oddaję nieprzeczytane lub czytam w ostatnie dwa dni.

W ogóle dziś mało mi się chce, produkcja słów też idzie opornie. Muszę iść wieczorkiem na nagranie, muszę kupić coś do jedzenia, muszę wpaść do apteki. Dobrze czasem coś musieć.

W nawiązaniu do powyższego: lenistwo jest dobrą metodą na odchudzanie. Nie mieć w domu niczego do jedzenia, ewentualnie coś obrzydliwie zdrowego i lekkostrawnego, co można wtrząchać do oporu, a ślad nie zostanie. Plus czerwona herbata, w której działanie nikt nie wierzy, kiedy opowiadam. A ja ją litrami, uwielbiam, czasem z sokiem jabłkowym. Dieta zaczyna się podczas robienia zakupów. Dobra, lecę po twarożek, może z rzodkiewką? Oczywiście, że bez pieczywa. Glutenowi na pohybel. Niech żyją soczewice, kasze gryczana i jaglana, ryże i WARZYWKA. No i owoce owoce owoce w każdej ilości. Znalazłam fajny sklep z bułkami bezglutenowymi, pychotka, kukurydziane. Ktoś chce namiar?

poniedziałek, 22 lutego 2016

szekspirowskie poskromienie



The Taming of the Shrew, staroć z 1967 roku. Za Zeffirellim nie przepadam, ale ta produkcja należy do ulubionych, bo Szekspir, bo wiecznie i coraz bardziej aktualny, bo śmiesznie i życiowo. Rozpływam się przy tej wersji Poskromienia złośnicy.

"Will you, nill you, I will marry you" ;)


sobota, 20 lutego 2016

Szymborska była kobietą


Spojrzał, dodał mi urody,
a ja wzięłam ją jak swoją.
Szczęśliwa, połknęłam gwiazdę.

Pozwoliłam się wymyślić
na podobieństwo odbicia
w jego oczach. Tańczę, tańczę
w zatrzęsieniu nagłych skrzydeł.

Stół jest stołem, wino winem
w kieliszku, co jest kieliszkiem
i stoi stojąc na stole.
A ja jestem urojona,
urojona nie do wiary,
urojona aż do krwi.

Mówię mu co chce: o mrówkach
umierających z miłości
pod gwiazdozbiorem dmuchawca.
Przysięgam, że biała róża,
pokropiona winem, śpiewa.

Śmieję się, przechylam głowę
ostrożnie, jakbym sprawdzała
wynalazek. Tańczę, tańczę
w zdumionej skórze,
w objęciu, które mnie stwarza.

Ewa z żebra, Venus z piany,
Minerwa z głowy Jowisza
były bardziej rzeczywiste.

Kiedy on nie patrzy na mnie,
szukam swojego odbicia
na ścianie. I widzę tylko
gwóźdź, z którego zdjęto obraz.


Wisława Szymborska "Przy winie"

francuskie filmy





Festival obejrzany, choć nie w całości. Zostało kilka fabuł i dwa dokumenty na "kiedyś". Screeny z filmów L'affaire SK1 i Errance. Mam nadzieję, że za rok też będzie można wziąć udział.


focie, ale butom?


No a niby czemu nie? Znalazłam fajne buty na człowieku. Poprosiłam, zgodził się i są focie. Handmade, Kraków, lat 12. Szkoda, że firemka produkująca już nie istnieje :( Żal. I od razu fejm w miasto i teraz kolejka butów do fotografowania mi się tu ustawia. No ok, powoli, nie pchać się, wszystkie zdążycie.




niedziela, 14 lutego 2016

piguła ździś


Od jakiegoś czasu nie dodaję wstawek meczowych. Kto odetchnął, ten ma problem, bo znów zaczynam. Właśnie Lech dokopał Termalice w emocjonującej końcówce 5:2 a zaraz zarutko Legia z Jagiellonią. Chodzę do pracy, słucham hip-hopu, oglądam filmy, w tym MyFrenchFilmFestival, czytam Szekspira. Równoważenie Szekspirem najlepsze ze wszystkiego. Odkryłam zalety przyschniętego ryżu, skutki uboczne nieposiadania lodówki. Pycha!Przysypał mnie stos książek i grad filmowych tytułów do obejrzenia, jak mi dobrze, chyba wezmę urlop... Rozszerzenie soon...

"łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby"


Musi być do wyboru, 
Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
Naiwna, ale najlepiej doradzi.
Słaba, ale udźwignie.
Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
Czyta Jaspersa i pisma kobiece.
Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
własne pieniądze na podróż daleką i długą,
tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
Albo go kocha albo się uparła.
Na dobre, na niedobre i na litość boską.


Wisława Szymborska, Portret kobiecy

środa, 10 lutego 2016

prędzej szybciej dalej więcej głośniej


Prędzej jeść pić czytać żyć
kochać prędzej
dalej jechać lecieć
więcej szybciej mówić
szybciej żegnać odchodzić zostawiać
więcej słuchać patrzeć
oglądać dotykać wąchać
oglądać posiadać smakować
kochać być tu i tam
i gdzie jeszcze
śmiać się głośniej pchać
biec oddychać
Szybciej
więcej
prędzej dalej wyżej niżej głębiej
szybciej szerzej żyć
jeść pić spać
kochać
żyć dłużej

Tadeusz Różewicz, fragment wiersza "Za przewodnikiem"

MARTA FREY http://www.facebook.com/marrafri