De omnibus dubitandum est. Tempora mutantur et nos mutamur in illis. Homo sum: humani nil a me alienum puto. Manifesta non eget probatione. Non scholae, sed vitae discimus. Non omnia possumus omnes. Nulla dies sine linea. Nil desperandum. Sapere aude. Nolite timere. Miser, qui numquam miser. Omne ignotum pro magnifico. Cura te ipsum. Si vis pacem para bellum. Concordia res parvae crescunt, discordia vel maximae dilabuntur. Vanitas vanitatum et omnia vanitas. Per scientiam ad salutem aegroti.

kaleką matematyką obliczamy swoją wartość (Emily Dickinson)

Comic Con 2017

Comic Con 2017
24-26.11.2017

katalog filmów online

15 WJFF 2017

niedziela, 24 stycznia 2016

"Ślubno mowa"


Był w jednej wsi taki chłop, co bywoł w Hameryce i myśloł, ze syćkie rozumy zjod. Mioł się za nomądrzejsego cłeka we swojej wsi.

Raz mu się tak zdarzyło, ze przyśli go pytać młodzi, co się brali, na ślub i na wesele. Jako go pytajom, tak on do nik radzi:

- Dobrze! Jo na tyn was ślub przyde, ale po ślubie piyrsy do wos mowe bede trzymoł.

Ślub sie odbył, młodzi ze ślubu wychodzom, a on se postawił stół przed bramom, hipnon na to podwyzsenie i zacon tyn mowe tak:

- Zajaśniałaś panno młodo jak świyca...

Ale nie był ani taki mądry, ani wymowny, tak mu sie mowa w tym miejscu urwała i ni móg dalej rusyć. Tak stęko i kwęko, a myśli se, jako by tu tyn mowe skońcyć. Nic, ino od nowa jom trza zacząć... I chycił na roz drugi:

- Zajaśniałaś, panno młodo, jak świyca...

Urwało sie. Zaś chłop stęko i kwęko, jaze mu wpadła setno myśl do głowy: do trzeciego razu sztuka!

Pewny, ze mu za trzecim razem pódzie, na cały głos zawołoł: 

- Zajaśniałaś, panno młodo, jak świyca! - Urwało sie.

Wtórysi z weselników pogniewany takim godaniem odpedzioł: 

- No, to jom pocałuj w liktorz!

połóż kres urojonemu istnieniu czasu



Pomysł, żeby przestać utożsamiać się z umysłem, wydaje się prawie niewykonalny. Przecież wszyscy jesteśmy zanurzeni w umyśle.

Oto klucz: połóż kres urojonemu istnieniu czasu. Czas i umysł są ze sobą nierozerwalnie związane. Wyruguj z umysłu czas, a wtedy umysł znieruchomieje i dopiero gdy zechcesz nim się posłużyć, znów ruszy z miejsca. Kto utożsamia się z umysłem, tkwi uwięziony w czasie, pod jarzmem przymusu, który każe mu żyć niemal wyłącznie wśród wspomnień i oczekiwań. Stąd niekończące się pochłonięcie przeszłością i przyszłością oraz niechęć do tego, żeby oddać należną cześć obecnej chwili i pozwolić jej być. Przymusowe rozpięcie między przeszłością a przyszłością bierze się stąd, że tej pierwszej zawdzięczasz tożsamość, a ta druga niesie ze sobą obietnicę zbawienia, takiego czy innego spełnienia. Obie są urojone.

Ale jak byśmy funkcjonowali w tym świecie, gdyby nie poczucie czasu? Nie byłoby do czego dążyć. Nie wiedziałbym nawet, kim jestem, bo przecież to moja przeszłość czyni ze mnie tę a nie inną osobę. Moim zdaniem, czas to coś ogromnie cennego, a my musimy nauczyć się mądrze nim gospodarować, zamiast go marnotrawić.

Czas nie przedstawia żadnej wartości, ponieważ jest urojeniem. To nie on wydaje ci się cenny, lecz jedyny punkt wyłączony z czasu: teraźniejszość. Ta rzeczywiście jest cenna. Im bardziej skupiasz uwagę na czasie - na przeszłości i przyszłości - tym mniej dostrzegasz teraźniejszość, chociaż to właśnie ona jest ze wszystkiego najcenniejsza.

Dlaczego? Po pierwsze, dlatego, że nic oprócz niej nie istnieje. Jest tylko teraźniejszość. Wieczne teraz to jedyny stały czynnik – przestrzeń, w której toczy się całe twoje życie. Życie trwa właśnie teraz. Nigdy jeszcze się nie zdarzyło, żeby twoje życie toczyło się kiedy indziej niż teraz i nigdy tak się nie zdarzy. Po drugie, teraźniejszość to jedyny punkt, przez który możesz się wydostać poza wąskie ramy umysłu. Tylko tędy prowadzi droga w niepoddaną czasowi, bezpostaciową sferę Istnienia.

"Potęga teraźniejszości" (The Power of Now) Eckhart Tolle

piątek, 22 stycznia 2016

wstrząs pinowy


Obejrzałam wczoraj "Pinę" Wima Wendersa i jestem we wstrząsie pinowym. Oglądałam z bardzo dużymi przerwami od 6 rano do około 18.00. Film posiadam od trzech lat i dopiero teraz zebrałam się na odwagę jego obejrzenia. Przeżyłam. Wszystko należy robić we właściwym czasie. Wtedy to co ma zadziałać, zadziała optymalnie.


"Your fragility is also your strenght"

Wychodzę z domu i czasem jest dziwnie, tzn. jest zbyt nijako. Kiedyś wspierałam się Mrożkiem, jego utworami dramatycznymi. Teraz pora dobra na Różewicza. Różewiczem równoważenie bardzo polecam.

W teatrze wyreżyserowanym przez Macieja Wojtyszkę "Grzechy starości" (jego własny tekst) są świetne dialogi, obejrzyjcie koniecznie. Jedna z postaci, Mariusz Bonaszewski jako Charles Baudelaire mówi: "Żeby nie czuć ciężaru czasu należy się upijać i wszystko jedno czym. Może być nawet poezja". Zatem czytajcie Różewicza jako i ja czytam ;)

Natknęłam się dziś na mieście na plakat zapowiadający Frankensteina w lutym w Teatrze Syrena. I kto gra potwora? ERYK LUBOS. Muszę to zobaczyć! Premiera pod koniec lutego, chyba 26. Chciałam załączyć plakat, ale nie ma w sieci, hm. Poczekam, dołączę i będę trąbić, bo to nie może nie być genialne.

Obejrzałam jeszcze "Powrót wabiszczura", bo jakieś trzydzieści lat temu przeczytałam książkę Andrzeja Makowieckiego. Zrealizowany tragicznie, ubożuchny, a może tylko ja miałam jakąś opłakaną kopię, ale treść mocna i widać, że twórcy starali się. Niemczyk rewelacja.

Obejrzałam też Clerks Kevina Smitha, jeszcze raz po latach, im starsza jestem, tym bardziej doceniam i podnoszę ocenę ("Sraj, albo złaź z nocnika"!).

Nie napiszę czego ostatnio słucham, bo nie zdzierżycie. W każdym razie od czasu do czasu dla zrównoważenia tych dźwięków muszę się porządnie wytarzać w śniegu, co oprócz Różewicza równie gorąco polecam.

Czas spowalnia, za co jestem niewymownie wdzięczna, ale i tak niewystarczająco bym ogarnęła wszystko co chcę teraz ogarniać, ogarnąć. Więc może da radę jeszcze ciut ciut?

Zaczął się MyFrenchFilmFestival, bierzcie i oglądajcie, manna filmowa z nieba spada, grzech zlekceważyć.


byłem kim jesteś
będziesz kim jestem


Jerzy Andrzejewski, Popiół i diament

zawsze będziesz


16

W ciszy i spokoju
Wytyczonych ścieżek
Dotykam nieskończonej pustki,
Gdzie wspólne jest krążenie rzeczy.
Widzę, jak się cofają,
Dojrzewają i kwitną,
I znów się cofają
Do swoich korzeni.

Taka jest cisza:
Powrót soków w głąb korzeni,
Co jest wiernością,
Można rzec, stałością woli Boga
I wiedzą tej stałości,
Którą zwą oświeceniem.
Jest to światło
Wobec ślepoty i nędzy zła.

Jeśli posiadasz to, co trwa wiecznie,
Wtedy jesteś sprawiedliwy;
A sprawiedliwość to królewska godność,
A królewskość jest święta,
A świętość jest drogą ostateczną.

I choćbyś umarł,
Zawsze będziesz.

Lao-Tsy "Droga"

Różewiczem równoważenie


Po co otwarłem oczy 
Zalewa mnie świat kształtów i barw
fala za falą
kształt za kształtem
barwa za barwą
wydany na łup
jadowitych zieleni
zimnych błękitów
intensywnych żółtych słońc
jaskrawych czerwonych homarów
jestem nienasycony.

Po co otwarłem uszy
napełniły mnie harmonie żywe
echa głosów umarłych
nawet łza tnie za zgrzytem twarz
jak diament szkło
i cisza naciągnięta jak skóra
na bębnach wojennych grzmi
nieszczęsny słyszę jak trawa rośnie.

Po co rozwiązałem język
utraciłem milczenie złote
gaduła nie powiem nic nowego
pod słońcem.
Otwarty na wskroś
nie znam zaklęcia
nie zamknę się
w sobie sam.

"Uczeń czarnoksiężnika"


Jak dobrze Mogę zbierać
jagody w lesie
myślałem
nie ma lasu i jagód.

Jak dobrze Mogę leżeć
w cieniu drzewa
myślałem drzewa
już nie dają cienia.

Jak dobrze Jestem z tobą
tak mi serce bije
myślałem człowiek
nie ma serca.

"Jak dobrze"