.

De omnibus dubitandum est. Tempora mutantur et nos mutamur in illis. Homo sum: humani nil a me alienum puto. Manifesta non eget probatione. Non scholae, sed vitae discimus. Non omnia possumus omnes. Nulla dies sine linea. Nil desperandum. Sapere aude. Nolite timere. Miser, qui numquam miser. Omne ignotum pro magnifico. Cura te ipsum. Si vis pacem para bellum. Concordia res parvae crescunt, discordia vel maximae dilabuntur. Vanitas vanitatum et omnia vanitas. Per scientiam ad salutem aegroti.

kaleką matematyką obliczamy swoją wartość (Emily Dickinson)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maj Sjöwall Per Wahlöö. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maj Sjöwall Per Wahlöö. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 marca 2013

Maj Sjöwall & Per Wahlöö - "Zamknięty pokoj"






Znowu zanurzamy się w szwedzkie wczesne lata siedemdziesiąte, znów północnoeuropejski dobrobyt. Serii część ósma.


W pokoju zamkniętym od wewnątrz znaleziono martwego człowieka. Zastrzelony. Oczywiste jest, że odebrał sobie życie, aż do czasu, kiedy okazuje się, że w pokoju nie ma żadnej broni. Martin Beck, po długiej rekonwalescencji, rozplątuje supełki i dociera do jedynego możliwego wyjaśnienia. W tle napad na bank, do którego podejrzany absolutnie się nie przyznaje. Następuje komedia omyłek i przypadków, nagromadzenie zbiegów okoliczności. Polecam gorąco i namiętnie scenę zajęcia przez policję pewnego mieszkania, z użyciem psa oraz gazu łzawiącego. Nie zrozumiem tych, którzy nie popłaczą się ze śmiechu. Ale po otarciu łez nadchodzi smutna refleksja...

Książka dobrze napisana, trzyma poziom całego cyklu, narracja nie męczy. Duet Maj i Per dokuczają rządowi, strukturom policyjnym, wytykają absurdy, pokazują szwedzki dom starców - niezbyt piękny wizerunek kraju raju.


Ale pojawia się promyczek radosny wśród tej ponurej rzeczywistości :) Umęczony zołzowatą małżonką rozwiedziony Martin Beck poznaje zwykłą fajną mądrą kobietę Rheę.



Maj Sjöwall & Per Wahlöö
Zamknięty pokój
(Det slutna rummet)
rok wydania: 1972
wydanie polskie:
1980 (tłum. Maria Olszańska)
2011 (tłum. Halina Thylwe)

Maj Sjöwall & Per Wahlöö - "Twardziel z Säffle"














"W ostatnich dziesięciu latach centrum Sztokholmu padło ofiarą gruntownych, radykalnych przeobrażeń. Całe kwartały zrównano z ziemią i zastąpiono innymi. Zmieniła się infrastruktura, system komunikacyjny coraz bardziej się rozrastał, nowe budowle zaspokajały wyłącznie eksploatatorskie zapędy właścicieli, którzy nie mieli żadnych ambicji kreowania osiedli przyjaznych ludziom. W sercu miasta nie zadowolono się wyburzeniem dziewięćdziesięciu procent zabudowy i unicestwieniem dotychczasowej sieci ulic - zniszczono także naturalną topografię terenu

Sztokholmczycy ze smutkiem i goryczą patrzyli na rozbiórkę funkcjonalnych, niezastąpionych starych czynszówek, które musiały ustąpić miejsca sterylnym biurowcom, a lokatorzy musieli się wynieść do odległych przedmieść sypialni. Ich urokliwe, tętniące życiem dzielnice, gdzie mieszkali i pracowali, obrócono w gruzy. Centrum stało się trudno przejezdnym, zgiełkliwym placem budowy, na którym powoli, acz nieubłaganie wyrastało nowe city: szerokie hałaśliwe arterie komunikacyjne, błyszczące fasady ze szkła i metalu, martwe betonowe płaszczyzny, chłód i pustka."

Gdzie wojny nie było, tam sami sobie stolice wyburzają...

Przenoszę się mimowolnie do Ratyzbony, w której spędziłam kiedyś uroczy dzień wędrując po zamkniętym dla ruchu ulicznego zabytkowym starutkim centrum miasta, niech żyją mądrzy decydenci jak najdłużej i oby ród ich nie wyginął.

"Twardziel z Säffle" to numer siedem cyklu. Pewnemu policjantowi zamknięto w celi żonę, Finkę, chorą na cukrzycę, sądząc, że jest pijana. Zmarła. Samotnemu ojcu odebrano córkę. Po latach skutkiem tamtych wydarzeń dochodzi do zemsty, a główny bohater Martin Beck zostaje ciężko ranny. Maj Sjöwall i Per Wahlöö coraz ostrzej krytykują państwo dobrobytu.

***
Znalazłam fajne długie słowo w przypisach - Medborgarrättsrörelsen (MRR), Szwedzki Ruch Praw Obywatelskich, powstały w 1974.


Maj Sjöwall & Per Wahlöö
Twardziel z Säffle
(Den vedervärdige mannen från Säffle)
rok wydania: 1971
wydanie polskie:
1976 (Człowiek z Säffle)
2011 (Twardziel z Säffle)

niedziela, 1 sierpnia 2010

staroć sprzed prawie pół wieku


 

Roseanna - Maj Sjöwall & Per Wahlöö


Postanowiłam sięgnąć głębiej i zacząć od początku. Wyczytałam, że nie byłoby Wallandera i całej różnorodnej kryminalnej twórczości szwedzkiej i zapewne państw ościennych bez "matki i ojca skandynawskiego kryminału" czyli Maj Sjöwall i Pera Wahlöö. To oni, niczym Agatha Christie, stali się matrycą dla kolejnych pokoleń pisarzy parających się tematyką kryminalną. Wspólnie tworzyli i publikowali w latach 1965-1975, trochę dawno, ale czyta się znakomicie. 

Nie wiedzieć czemu, być może, żeby dowiedzieć się jak funkcjonują współcześnie ludzie, tam, gdzie mnie nie ma, bardzo lubię czytać książki napisane w XXI wieku. Ale tak się cały czas nie da, trzeba od czasu do czasu sięgnąć w przeszłość,  by pojąć, skąd wyrosła teraźniejszość. 


Zaczynając lekturę "Roseanny" miałam wrażenie, że jest autorstwa jakiegoś rosyjskiego pisarza, głównie dlatego, że absurdalna ścieżka odsyłania od Annasza do Kajfasza przy załatwieniu prostej sprawy bardziej przypominała biurokrację z tej strony żelaznej kurtyny, niż z tamtej "lepszej", zachodniej. Fabuła nie jest zawiła: znaleziono zwłoki dziewczyny i przez pół książki nie wiadomo nic, a kiedy już wiadomo kim ona była, rozpoczyna się finiszowe przyskrzynianie złoczyńcy. Bohaterem powieści jest Martin Beck, zdaje się, że pierwowzór Wallandera. Nabieramy do niego z miejsca ogromnej sympatii, głównie z powodu nieustannie "dziamdziającej" i gderającej małżonki. I nie wiadomo czy jego pracoholizm tkwi w nim czy może jest skutkiem unikania przebywania ze ślubną panią pod jednym dachem.

Napisany 45 lat temu kryminał pokazuje nam "jak to drzewiej bywało", jak udawało się rozwiązywać sprawy bez Internetu, bez komórek, pisząc na maszynie do pisania. Poza tym różnica między "wtedy" a "teraz" polega na innych metkach przy produktach. Obecne "Made in China" wyparły ówczesne "Made in Hongkong" :)

Cykl duetu Sjöwall & Wahlöö obejmuje dziesięć powieści, "Roseanna" jest pierwszą. Miło mi ze świadomością, że czeka mnie jeszcze dziewięć, gdyż wierzę ślepo, że cykl zostanie dotłumaczony, a jeśli nie, nauczę się szwedzkiego i doczytam, a gdyby to mnie przerosło, co przecież nie jest niemożliwe  :)) to przeczytam wersje angielskojęzyczne. Howg. "Śmiejący się policjant" podobno jest najlepszy...