.

De omnibus dubitandum est. Tempora mutantur et nos mutamur in illis. Homo sum: humani nil a me alienum puto. Manifesta non eget probatione. Non scholae, sed vitae discimus. Non omnia possumus omnes. Nulla dies sine linea. Nil desperandum. Sapere aude. Nolite timere. Miser, qui numquam miser. Omne ignotum pro magnifico. Cura te ipsum. Si vis pacem para bellum. Concordia res parvae crescunt, discordia vel maximae dilabuntur. Vanitas vanitatum et omnia vanitas. Per scientiam ad salutem aegroti.

kaleką matematyką obliczamy swoją wartość (Emily Dickinson)

sobota, 23 listopada 2013

"Mózg Kennedy'ego" - Henning Mankell


Prezydenta JFK nie ma już od półwiecza, ale mówi się o nim i pisze chyba częściej niż o Lennonie i Presley'u razem wziętych. Nawet Mankell pokusił się o zahaczenie tematu. Nie tyle Kennedy'ego, co jego autentycznie zaginionego mózgu. Przeczytałam "Kennedys hjärna" poganiana, że kolejka, że nowość (na polskim rynku, na świecie od ośmiu lat), w sierpniu to było i pamiętam, że nie czytało się tej pozycji tak dobrze, jak wcześniejszych powieści, które wszyściutkie, co do jednej (oprócz serii o Joelu i Comédia infantil) przeczytałam w pędzie z błyskiem w oku i co najmniej umiarkowaną radością. "Mózgu" nie czytałam z błyskiem, bardziej z grymasem.

"Mózg Kennedy'ego" to podążanie za wewnętrznym chaosem. Rejestracja nieuporządkowanego fragmentu dziejącej się rzeczywistości na przestrzeni pewnego wycinka czasu. Matka znajduje martwego syna, policja orzeka samobójstwo, rodzicielka w totalnym szoku podejmuje intuicyjnie działania w kierunku wyjaśnienia i zrozumienia tego, co się tak naprawdę stało. Zdruzgotana docieka przyczyn, drąży, odkopuje przeszłość syna systematycznie, kawałek po kawałku. Zaczyna od porzucenia pracy archeologa, odszukuje byłego męża, wędruje z nim po świecie, docierają do Barcelony, gdzie odkrywają podwójne życie syna. Mąż tajemniczo znika, matka podąża kolejnym tropem do Afryki. Wraz z bohaterką zmieniamy co chwilę kontynenty, strefy czasowe i klimaty i wcale nie mamy wrażenia wspaniałości podróżowania, a jedynie mozół, trud i znój. Wszędzie jest źle, smutno, ciężko, bo nie ma już Henryka i Louise nadal nie wie, co się stało, a tym bardziej, dlaczego. W Afryce obraz sytuacji trochę się zaostrza, ale nadal pozostaje zamglony, niewyraźny. Pojawia się temat prostytucji, wykorzystywania, skrajnej biedy, różnic gospodarczych, jest też oczywiście AIDS. Taka afrykańska Puszka Pandory. Dodatkowo mamy eksperymenty na ludziach, nieuczciwe firmy farmaceutyczne, dziwne szczepionki, nieetyczne działania na masową skalę zawoalowane pomocą humanitarną i dobroczynnością. I wszyscy kłamią, zatajają, nie ujawniają. Mankell nie zgłębia żadnego z tematów, napomyka jedynie, sygnalizuje, prześlizguje się po nich. Książka się nie kończy a urywa, jakby w przypadkowym momencie. Jestem początkowo zdezorientowana. Ale akceptuję. Bo niby jaka forma i jakie zakończenie byłoby lepsze? Mankell powiedział, co chciał powiedzieć. Przekaz wyszedł, czytelnik przyswoi tyle ile zmieści w sobie, a pojemności mamy różne.

Henning Mankell
"Mózg Kennedy'ego"
(Kennedys hjärna)
rok wydania: 2005
wydanie polskie: 2013

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz