.

De omnibus dubitandum est. Tempora mutantur et nos mutamur in illis. Homo sum: humani nil a me alienum puto. Manifesta non eget probatione. Non scholae, sed vitae discimus. Non omnia possumus omnes. Nulla dies sine linea. Nil desperandum. Sapere aude. Nolite timere. Miser, qui numquam miser. Omne ignotum pro magnifico. Cura te ipsum. Si vis pacem para bellum. Concordia res parvae crescunt, discordia vel maximae dilabuntur. Vanitas vanitatum et omnia vanitas. Per scientiam ad salutem aegroti.

kaleką matematyką obliczamy swoją wartość (Emily Dickinson)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obejrzane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obejrzane. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 lutego 2019

Olli Mäki, 2016 / Bokser i śmierć, 1962



Dziwnym trafem, niezamierzenie, dwie ostatnie fabuły jakie oglądałam, traktowały o pięściarzach. Pierwsza, kilka dni temu, to "Bokser i śmierć" z 1962 roku. Historia na faktach powstała w oparciu o opowiadanie Józefa Hena o tym samym tytule. Polecam, perełka nieodkryta, momentami jak film Kurosawy. Główny bohater niesamowity, jaka TWARZ!
Dwa dni później wybrałam się na film fiński, w ramach Skandynawskiej Akademii Filmowej. Niespodziewanie też o bokserze, również świetnie zrealizowany (choć nieporównywalnie, jednak różnica ponad pół wieku w "dacie urodzenia"), takoż główny bohater fascynujący, z silną osobowością, choć różną siłą rażenia (dosłownie i w przenośni).
Wniosek po obu filmach jednakowy: Nie chcesz być głodny? Zabierz się za boksowanie. Z pewnością zostaniesz nakarmiony. No, chyba że trener przeniesie do lżejszej kategorii wagowej : /
"Olli Mäki" jest czarno-biały specjalnie. Udanie przenosi w czasy minione, jeszcze przed urodzeniem znacznej większości z nas. Inspiruje. Subtelny, specyficzny fiński humor doceni chyba tylko wielbiciel wszystkiego co fińskie, jak ja. No i ten język jedyny w swoim rodzaju. Włączam YLE piste fi

"Bokser i śmierć" (Boxer a smrť)
Czechosłowacja 1962
R: Peter Solan
S: Tibor Vichta, Józef Hen, Peter Solan
Na podstawie opowiadania Józefa Hena "Bokser i śmierć"


"Olli Mäki" (Hymyilevä mies)
Finlandia, Niemcy, Szwecja 2016
R: Juho Kuosmanen
S: Juho Kuosmanen, Mikko Myllylahti

wtorek, 23 lutego 2016

w dziwnym instytucie





Instytut Benjamenta, jedna z dwóch fabuł braci Quay, reszta to animacje. Książka krzyczy od lat, żeby ją przeczytać, film nieśmiało się dopominał. Może najlepszy moment właśnie nastał, bo uległam, obejrzałam. Przystąpiłam zblazowana, z dystansem, nastawiona na nudne wydumane dłużyzny. Przebudziłam się przy pierwszych kadrach, a przy małpce podskoczyłam pod sufit. Jasne, dłużyzny, ale cudne, zachwycające, tekst przykuwający do każdego słowa prawie, nie było ujęcia, kadru, żebym nie drżała oniemiała. Ten film to obowiązek każdego, kto pretenduje do miana kinomana. Jedna piękna kobieta, wielu facetów wyglądających niemal jak klony. Odludne ponure zapomniane przez resztę świata miejsce. Dziwne brzmienie języka, napisy na tabliczkach, jelenie. Czerń i biel. Niesamowitość trwająca godzinę czterdzieści cztery. Porzućcie wszystko, oprócz małych dzieci i pięknych kruchych przedmiotów i obejrzyjcie, teraz.





Instytut Benjamenta
Institute Benjamenta, or This Dream People Call Human Life
Japonia, Niemcy, Wielka Brytania 1995
Reżyseria: Timothy Quay, Stephen Quay
Scenariusz: Timothy Quay, Stephen Quay, Alan Passes
Na podstawie powieści RobertaWalsera "Jakob von Gunten"

poniedziałek, 22 lutego 2016

szekspirowskie poskromienie



The Taming of the Shrew, staroć z 1967 roku. Za Zeffirellim nie przepadam, ale ta produkcja należy do ulubionych, bo Szekspir, bo wiecznie i coraz bardziej aktualny, bo śmiesznie i życiowo. Rozpływam się przy tej wersji Poskromienia złośnicy.

"Will you, nill you, I will marry you" ;)


wtorek, 15 lipca 2014

"Tinker Tailor Soldier Spy" (Szpieg), 2011



Film na postawie powieści Johna le Carré Tinker, Tailor, Soldier, Spy z 1974 roku, wydanej u nas w 2000 roku jako Druciarz, Krawiec, Żołnierz, Szpieg. Zyskuje w przypadku poprzedzenia bądź uzupełnienia seansu lekturą. Podobnie jak powieść, która zyskuje po uzupełnieniu o film.

Doskonali aktorzy: Gary Oldman jako George Smiley, Benedict Cumberbatch jako Peter Guillam, Colin Firth jako Bill Haydon, Tom Hardy jako Ricki Tarr, do tego John Hurt (Kontroler), Toby Jones (Percy Alleline), Mark Strong (Jim "Ellis" Prideaux) i David Dencik (Toby Esterhase). 

W "Cyrku", czyli siedzibie brytyjskiego wywiadu, prawdopodobnie jest podwójny, trzeba go zlokalizować po cichu, by nikt się nie zorientował, że w ogóle coś się dzieje. Poproszony o przeprowadzenie akcji emerytowany Smiley wraz z młodym Guillamem niepostrzeżenie gromadzą dokumenty (doskonała scena wykradania teczki z archiwum, Cumberbatch - oklaski, ale w książce opisana jeszcze lepiej) i stary wyga George "namierza", o kogo może chodzić. Przeprowadzona zasadzka potwierdza domysły. I najlepsze na końcu. Przy dźwiękach radosnej piosenki "La Mer" śpiewanej przez Julio Iglesiasa widzimy sekwencję scen końcowych, od epizodu z balu, poprzez "pożegnalne" ujęcia z niektórymi głównymi bohaterami, aż po powrót Smiley'a w glorii chwały na stare cyrkowe śmieci. Lubię uśmiechy satysfakcji z dobrze wykonanej roboty Cumberbatcha i Oldmana w ostatnich ujęciach.

Stopień skomplikowania akcji nie jest, z perspektywy "po", wysoki. Ale na wszelki wypadek obejrzałam najpierw po łebkach film, jednym okiem i w wersji oryginalnej, potem przeczytałam powieść, ze ściągawką, kto kogo w filmie grał i już łapczywie rzuciłam się na ponowne pełne i z polskimi napisami oglądanie. Dziwiąc się, jak mogłam marudzić na zapas, że starocie, że szare i ponure kadry, że jak ci faceci w ogóle koszmarnie chodzili ubrani, o fryzurach nie wspominając, no i w ogóle o co chodzi, nijak nie można się połapać. Teraz wyrzucam wszelkie uprzedzenia i przystępuję do nowych filmów i książek ze sporą dozą tolerancji. Czego i Wam życzę.


"Tinker Tailor Soldier Spy"
(Szpieg)
Francja, Niemcy, Wielka Brytania 2011
Reżyseria: Tomas Alfredson
Scenariusz: Bridget O'Connor, Peter Straughan

wtorek, 10 czerwca 2014

"Journey's End", 1988


Teatr sfilmowany, to lubię. Sztuka R.C. Sherriffa z 1928 roku przeniesiona na telewizyjny ekran, niby film, a jednak niemal czysty teatr. Zaledwie kilka scen wychodzi poza ziemiankę umiejscowioną w okopach. A pod prowizorycznym dachem kilku mężczyzn spędza cztery pełne napięć dni, jak to na wojnie, jak to w okopach. Trwa I wojna światowa, Francja. Kapitan Stanhope (Jeremy Northam), porucznik Osborne (Edward Petherbridge), porucznik Raleigh (Mark Payton), podporucznik Hibbert (Gary Cady), podporucznik Trotter (Timothy Spall), nawet Mason (Dorian Healy), każdy z nich gra swoją rolę rewelacyjnie, oczu nie można oderwać.

Osborne jest spokojny, zrównoważony, opanowany, budzi zaufanie. Nazywany jest Wujkiem. Dowódca Stanhope wojenny stres neutralizuje sporymi ilościami whisky. Nowy Raleigh jest jego znajomym ze szkoły, na dodatek bratem jego sympatii. Raleigh próbuje odnosić się do Stanhope'a poufale, zwraca się do niego po imieniu, jak za dawnych cywilnych czasów. Stanhope trzyma jednak chłopaka na dystans bojąc się, że w liście do siostry opisze go w niekorzystnym świetle, ujawni jego słabość do alkoholu. Trotter ukochał sobie dobre jedzenie, ale usługujący Mason z próżnego nie naleje, poza tym ma zdrowy dystans do kulinarnych wymagań żołnierzy. Hibbert ma problemy z oczami, ale Stanhope uważa, że symuluje. Kapitan sam trwa na posterunku, choć mógłby wyjechać na przysługujący mu urlop. Stanhope czyta list Raleigha do siostry, a właściwie, pełen obrzydzenia do siebie, prosi o przeczytanie Osborne'a. Okazuje się, że w piśmie ani jednego złego słowa o kapitanie, wręcz odwrotnie, góra komplementów. Stanhope jeszcze bardziej ma do siebie pretensję za tak niskie pobudki.

Osborne czyta Alicję w krainie czarów -

'How doth the little crocodile
Improve his shining tail,
And pour the waters of the Nile
On every golden scale!


'How cheerfully he seems to grin,
How neatly spread his claws,
And welcomes little fishes in
With gently smiling jaws!'

Trzeba dostać się do niemieckich okopów, idą Osborne i Raleigh. Osborne nie wraca, ginie na oczach towarzysza. Raleigh jeszcze nieoswojony ze śmiercią, bardzo przeżywa odejście Wujka. Drobne wymiany zdań, w kontekście czasu i miejsca, nabierają siły pocisków. Stanhope jest całkowicie rozstrojony nerwowo i mocno przewrażliwiony. Raleigh zostaje ciężko ranny. Wybuch wysadza pustą ziemiankę.

Wojna, fajnie wygląda w grze komputerowej, na filmie, chłopaki biegają, strzelają, odnosi się zwycięstwa, planuje strategie, zdobywa cele. Zostawia po sobie zgliszcza i ruinę, fizyczną, psychiczną, rozległą w przestrzeni i czasie. Więc czemu ciągle tak wielu ludzi dąży za wszelką cenę do kolejnej? Właśnie stanęła mi przed oczami Milla Jovovich w scenie z filmu Piąty element, kiedy Leeloo poznaje historię ludzi według alfabetu, dochodzi do W, do hasła WAR (wojna). Czy trzeba być kosmitą, by pojąć z pełnym i całkowitym zrozumieniem?



"Koniec podróży"
(Journey's End)

Wielka Brytania 1988 (TV)
Reżyseria: Michael Simpson
Scenariusz: R.C. Sherriff


czwartek, 5 czerwca 2014

"Zabić króla", 2003



Fragment zawiłej historii Anglii, Cromwell, kęsim kęsim. Musiałam wspomóc się informacjami z sieci, by, mniej więcej, umiejscowić jakoś filmowe wydarzenia.

Jest rok 1645. Król Karol I Stuart usiłuje utrzymać się na tronie. Przeciwko niemu i rojalistom występuje Armia i Parlament. Przy okazji dowiedziałam się, skąd wzięła się nazwa zespołu New Model Army. Oliver Cromwell przyjaźni się z Thomasem Fairfaxem, obaj są dowódcami, teoretycznie po tej samej stronie, jednak różnica temperamentów, charakterów i poglądów powoduje starcia pomiędzy nimi. Król pod strażą. Parlament nie chce być posłuszny Cromwellowi, więc ten przemocą zmusza jego członków do uległości. Zbiera się sąd i pod naciskiem Cromwella podejmuje decyzję o ścięciu Karola. Fairfax nie bierze udziału w posiedzeniu. Król Karol I zostaje ścięty, a jego ostatnim słowem było "Remember". To jedyny taki przypadek w historii Wielkiej Brytanii. To w dużym skrócie i uproszczeniu, ale podobnie jest w filmie. Akcja skupia się na wzajemnym stosunku Cromwella i Fairfaxa, który z kolei bardzo silnie związany jest ze swoją młodą żoną Lady Anną. Cromwell jest okrutny i bezwzględny, używa przemocy na każdym kroku, Thomas i Anna są ludźmi łagodnymi, szanującymi ludzkie życie. Pojawia się między nimi coraz silniejszy rozdźwięk grożący konfliktem. Jednak przyjaciele cały czas stoją ramię w ramię, jeden u boku drugiego. Do czasu egzekucji dokonanej na Karolu I, kiedy władzę obejmuje niezbyt wielbiony Cromwell. Fairfax przygotowuje zamach na Cromwella, jednak w ostatniej chwili ratuje mu życie, przyjaźń okazuje się silniejsza.

Pojęcia nie mam ile w filmie ubarwień i odkształceń od faktów, ale ogląda się świetnie. W tle siedemnastowieczna architektura. Zarówno rozgrywki wojskowo-polityczne, jak i dylematy ludzkie pokazane zajmująco. Świetni aktorzy: Tim Roth, Dougray Scott, Olivia Williams, Rupert Everett. Doczytałam się, że ta córeczka Fairfaxów urodziła się o wiele wcześniej, ale dramaturgia filmowa zyskała. Nie rozumiem tylko kompletnie, czemu najniższego w historii Wielkiej Brytanii króla (5 foot 4 inches) zagrał aktor mający 193 cm wzrostu, czyli około 30 cm więcej niż powinien.


"Zabić króla"
(To Kill a King)
Niemcy, Wielka Brytania 2003
Reżyseria: Mike Barker
Scenariusz: Jenny Mayhew
 

poniedziałek, 2 czerwca 2014

"To the Ends of the Earth", miniserial (2005)



Morza i oceany, podobnie jak góry najwyższe, pociągają mnie silnie, jednakowoż, jak dotąd, teoretycznie. Miałam okazję otrzeć się o podróż transoceaniczną, na dodatek fikcyjną, do tego ulokowaną ponad dwieście lat temu. Serial według Goldinga zachwycił mnie, obudził ogłuszone czy uśpione porywy żeglarskie. Lektura trylogii morskiej też już za mną. Teraz czas na refleksje i czuję, że będą się we mnie tygodniami tliły, niczym potraktowana rozżarzonymi metalowymi prętami drewniana podstawa fokmasztu na statku, którym płynął z Anglii do Australii główny bohater Edmund Talbot (Benedict Cumberbatch). Chłopak skojarzył mi się z Kmicicem z Potopu, na początku za sprawą seryjnych poważnych uszkodzeń głowy, potem z powodu przeżywanych rozterek oraz intensywnej przemiany. Wytrącony z ciepełka domu rodzinnego znajduje się nagle w hermetycznym środowisku, wyizolowany na blisko rok, w dziwnie funkcjonującej społeczności, rządzącej się niepisanymi prawami, gdzie zwykłe życie zostaje zawieszone na czas podróży. W serialu są sceny pikantne, romantyczne, dramatyczne, momentami ogarnia zgroza, a czasem nie można powstrzymać chichotu, nawet w miejscach smutnych. Sceny kręcone są w dużych zbliżeniach, akcja dzieje się niemal wyłącznie na pokładzie statku. Przez trzy półtoragodzinne odcinki widzimy w tle dziewiętnastowieczny (a nawet osiemnastowieczny) statek, portrety bohaterów (od kapitana Andersona wzroku nie mogłam oderwać), fragmenty morza. Akcję stanowią poczynania pasażerów i załogi, ich zmagania z kołysaniem, morską chorobą, skutkami długotrwałej izolacji od reszty świata, z wielokrotnym zagrożeniem życia, próby dostosowywania się do stopniowych czy też gwałtownych zmian sytuacji i okoliczności. Mistrzostwo Goldinga uzupełnione i wzmocnione profesjonalnym działaniem twórców serialu. Kłaniam nisko.

na podstawie trylogii Williama Goldinga
"To the Ends of the Earth":

Rytuały morza (Rites of Passage)
Twarzą w twarz (Close Quarters)
Piekło pod pokładem (Fire Down Below)

"Na koniec świata"

(To the Ends of the Earth)
miniserial TV
ilość odcinków: 3
Wielka Brytania 2005
Reżyseria: David Attwood
Scenariusz: Tony Basgallop, Leigh Jackson

środa, 21 maja 2014

"Star Trek Into Darkness", 2013




Nie wiem, dziecinnieję na stare lata czy jeszcze nie wyrosłam, ale przy Star Trek Into Darkness bawiłam się znakomicie. Dobrze zrealizowany, ogląda się płynnie, przyjemnie, z rosnącym zainteresowaniem. Początek - czerwony las na Nibiru, planecie klasy M, zabytkowy szpital, pierwsze pojawienie się Benedicta (I can safe her) - i uległam, film mnie rozbroił. Podobał mi się Spock, w połowie człowiek, w połowie Wolkanin (?), świetny w tej roli Zachary Quinto. Zabawny Simon Pegg jako Scotty, cudny akcent. Chekov - w sumie rola także komediowa z powodu silnego akcent. Sulu (John Cho) - też lubię, pamiętam z serialu FlashForward. I w tym wszystkim czarny charakter, zło wcielone, Khan (Benedict Cumberbatch), gdybym nie oglądała wcześniej Little Favour, to byłabym mocno zaskoczona. Do tego grał jak w teatrze, ilość zmian wyrazu twarzy na minutę chyba rekordowa. Sympatyczny wątek męskiej przyjaźni między Spockiem i Kirkiem.

Bajka kosmiczna, latające ustrojstwa i wartości w uproszczonej wersji. Ale całość kupuję, chętnie, w odległej przyszłości, obejrzę z wnukami :)

"W ciemność. Star Trek"
(Star Trek Into Darkness)
USA 2013
Reżyseria: J.J. Abrams
Scenariusz: Alex Kurtzman, Damon Lindelof, Roberto Orci

wtorek, 13 maja 2014

"Homo Faber" (reż. Volker Schlöndorff)



Film według powieści Maxa Frischa o tym samym tytule. Lata temu miałam szczęście trafić na różnych przeglądach filmowych na dzieła Schlöndorffa, do teraz jest jednym z moich filmowych mistrzów. Przypomniałam sobie Homo Faber po latach z sentymentem. Oczywiście nie pamiętałam zakończenia, więc napięcie rosło, od katastrofy lotniczej począwszy. Sam Shepard, zabójczo przystojny, wysoki, czarujący głosem (na mój użytek tego typu głosy określam "jak z filmów Kubricka"), poznaje Sabeth (Julie Delpy), delikatną, uroczą, śliczną dziewczynę, do tego mądrą i wykształconą. I bardzo niezależną. Podczas rejsu statkiem do Paryża zaczynają coraz częściej ze sobą spędzać czas. Odnajdują się w Paryżu i postanawiają wyruszyć w podróż po Europie. Z niespodziewanym finałem w Grecji. Klasyka, jeśli ktoś ma do nadrobienia, to czas najwyższy.

"Homo Faber"
Francja, Grecja, Niemcy, Wielka Brytania 1991
Reżyseria: Volker Schlöndorff
Scenariusz: Rudy Wurlitzer, Volker Schlöndorff

sobota, 10 maja 2014

"Marple: Murder Is Easy", 2008



Margaret Rutherford - nie ma doskonalszej Panny Marple. Jestem i pozostanę wierna jej wizerunkowi. Wyłamałam się na chwilę, czego się nie robi dla ulubionego aktora. Co, bynajmniej, nie było torturą, jako, że Agathę przeczytałam prawie w całości i jej utwory uwielbiam pod każdą postacią. Preferuję książki, nie za dobrze toleruję odstępstwa scenarzystów. W niniejszej odsłonie filmowa (serialowa) wersja różni się od książkowego oryginału. Którego nie pamiętam, bo czytałam kilkanaście lat temu, ale tak słyszałam.

Panna Marple (Julia McKenzie) przyjeżdża do Wychwood, malutkiej mieściny, by odkryć przyczynę niespodziewanej śmierci poznanej w pociągu starszej pani. Wspomagana przez Luca Fitzwilliama (dość obszerna rola Benedicta Cumberbatcha), byłego policyjnego detektywa, przy współpracy miejscowego konstabla Reeda (znany z Sherlocka - The Hounds of Baskerville - Russell Tovey), odkrywa minione wydarzenia i odnajduje osobę, która po cichu pomaga przenosić się na tamten świat kolejnym mieszkańcom miasteczka. Film nie najwyższych lotów, a zdecydowanie najsłabszym punktem drewniana kukłowata Amerykanka. Ale fajny małomiasteczkowy klimat, doskonali aktorzy, no i doskonały Benedict jako przystojny detektyw, tylko "nieco" mniej błyskotliwy niż Sherlock, ale również jeżdżący na motocyklu.



"Morderstwo to nic trudnego"
(Marple: Murder Is Easy)
Wielka Brytania 2008
seria: "Agatha Christie's Marple"
sezon 4, odcinek 2

piątek, 9 maja 2014

"Pokuta" (Atonement), 2007



Przepięknie, po mistrzowsku sfotografowany. Doskonale zmontowany. Muzyka przenikająca obraz, stapiająca się z akcją. Film od początku robi mocne wejście w zmysły widza budząc zachwyt. Miałam niesprecyzowany problem, byłam oporna w kwestii Pokuty, niezakotwiczona. Ale już się aklimatyzowałam, oswoiłam film, albo on oswoił mnie.

Pierwsze sceny rozgrywają się w Anglii w 1935 roku. Trzynastolatka o bujnej wyobraźni, Briony Tallis, pisze sztukę teatralną. Pochodzi z zamożnej rodziny, jej dzieciństwo upływa jak w bajce. Matka miewa migreny, ojciec (nieobecny) zapracowany, starsza siostra Cecilia (Keira Knightley) studiuje. Są wakacje, do obszernej, pełnej służby posiadłości zjeżdżają kuzyni - piętnastoletnia Lola i jej młodsi bracia bliźniacy Jackson i Pierrot. Przyjeżdża także starszy brat Leon ze swoim przyjacielem Paulem Marshallem (Benedict Cumberbatch). W towarzyskich spotkaniach młodym towarzyszy syn gospodyni, Robbie (James McAvoy), studiujący razem z Cecilią. Między Cecilią i Robbiem dochodzi do drobnego nieporozumienia, a przypadkowo obserwująca tę scenę przez okno Briony wyciąga pochopne wnioski. Chłopak, chcąc przeprosić Cee, pisze do niej list, który wręcza poprzez Briony. Pomyłkowo, zamiast przeprosin, w kopercie znajdują się fantazje seksualne młodzieńca. Ciekawska dziewczynka czyta list, po czym oddaje go siostrze. Ta, po przeczytaniu uświadamia sobie, że od dawna kocha Robbiego. Para spotyka się w bibliotece, rozmowa przechodzi do fazy coraz bardziej zaawansowanego zbliżenia i znów Briony trafia na scenę nieodpowiednią dla oczu małej dziewczynki. Zapada zmrok. Okazuje się, że bliźniacy uciekli. Wszyscy idą ich szukać. W ciemnościach Briony znajduje Lolę w niedwuznacznej sytuacji z jakimś mężczyzną, który szybko oddala się nierozpoznany. Lola twierdzi, że to był gwałt. Wyobraźnia Briony natychmiast przypisuje czyn Robbiemu. Na podstawie wyobrażonych zeznań trzynastolatki Robbie zostaje skazany na sześć lat więzienia.

Kolejne sceny, mają miejsce kilka lat później, już w czasie II wojny światowej. Cecilia, zerwawszy z rodziną, pracuje jako pielęgniarka. Robbiemu zamieniono karę więzienia na służbę wojskową i wysłano na front jako szeregowca. Para spotyka się w przelocie wojennej zawieruchy i okazuje się, że uczucie nadal trwa. Briony pisze do Cecilii list z przeprosinami, wraz z dorosłością przyszła refleksja, że chyba zniszczyła życie niewinnemu chłopakowi i równocześnie swojej siostrze. W tej części filmu mamy do czynienia z niesamowitym master shotem, jednym ujęciem trwającym 5 minut, pokazującym najdroższą scenę filmu, plażę w Dunkierce usianą tysiącami żołnierzami czekającymi na okręty, które zabiorą ich do domu, do Anglii. Uf.

Zakończenie to spotkanie z umierającą już starszą panią, pisarką Briony Tallis (Vanessa Redgrave), wydającą swoją dwudziestą pierwszą i zarazem ostatnią powieść, po części autobiograficzną.

Akcja filmu jest płynna, cały czas mają miejsce dość nieprzewidziane sytuacje, trochę, jakby mieszał chochlik. Ale to nie chochlik. Tak właśnie wygląda życie. O jego przebiegu decydują często drobiazgi, nieporozumienia, fałszywe wyobrażenia.

Aktorska obsada. I tu chyba leżało sedno moich problemów z tym filmem. Głowni bohaterowie, Briony, Cecylia i Robbie, nie pasowali mi początkowo do scenariusza, scenografii, ogólnej koncepcji. Przeszkadzali, drażnili. Najszybciej przekonałam się do McAvoya, potem zrozumiałam, że aktorki grające Briony właśnie mają drażnić i denerwować. A do KK nie przekonam się chyba nigdy. Reszta aktorów OK, nawet bardzo. Lola (Juno Temple) jest znakomita, a scena z Paulem Marshallem to jeden z najlepszych momentów w filmie. Okolice "Lolity".


Pozostałe ulubione sceny:
- kończąca pisanie sztuki Briony zbiega po schodach, muzykę współtworzy maszyna do pisania, łopot rozwijanego prześcieradła, dudnienie kroków,
- sekwencja: Cee z papierosem, wskakuje do jeziora, z wanny w oświetlonej od góry łazience wydobywa się Robbie i patrzy przez świetlik na lecący samolot,
- świetna szekspirowska scena szorowania rąk (!),
- zdjęcia podwodne,
- Debussy nakładający się na archiwalne (?) sceny wojenne, łagodzący je.

Teraz czas na książkę. Ian McEwan. Zbierałam się kilka lat, chwila nadeszła. Scenariusz był pisany dwa razy. Pierwszy bardzo odbiegał od książkowego oryginału, więc powstała druga wersja, już bardzo wierna.

Zdziwiło mnie, że Briony przez całe swoje życie, od podlotka do staruszki, ani razu nie zmieniła fryzury. Pamiętam, że moja ciocia jako dziewczynka, przed wojną, miała takie samo uczesanie, ale tylko przed wojną...


"Pokuta"
(Atonement)
Francja, USA, Wielka Brytania 2007
Reżyseria: Joe Wright
Scenariusz: Christopher Hampton

czwartek, 8 maja 2014

"Starter for 10" (Miłosna układanka), 2006



Filmów o życiu studentów w Stanach powstało od groma i ciut ciut. Niespodziewanie natknęłam się na produkcję traktującą o życiu studenta europejskiego, rzecz dzieje się w Bristolu, Anglia. Brian Jackson (James McAvoy), już jako dziecko, pragnął wiedzieć wszystko, chciał znać odpowiedzi na wszystkie pytania. Wytyczył sobie cel w postaci prestiżowego uniwersytetu. W filmie do życia studenckiego wkracza w rytm Boys Don't Cry The Cure. Od razu ląduje na imprezie, gdzie poznaje aktywistkę Rebeccę (Rebecca Hall). Brian zgłasza się do grupy studentów biorących udział w popularnym brytyjskim quiz show University Challenge. Jego partnerami z teamu są Patrick (Benedict Cumberbatch), Lucy i śliczna Alice (Alice Eve). Brian przeżywa pierwsze porywy serca, rozterki, niepowodzenia, drobne i poważne błędy. A że chłopak zwyczajny, miły, sympatyczny, to budzi sympatię i mocno trzymamy za niego kciuki, zwłaszcza kiedy odpowiada na quizowe pytania.

W filmie sporo elementów komediowych, w których prym wiedzie zdecydowanie Benedict, przylizany prymus, samozwańczy przywódca, w obciachowym sweterku i marmurkowych dżinsach, obsesyjnie dokładny, pedantyczny, mający o sobie wysokie mniemanie.

W niewielkiej roli prowadzącego teleturniej Bambera Gascoigne lubiany i ceniony przeze mnie coraz bardziej Mark Gatiss.


Dużo w Starter for 10 muzyki z lat mojej młodości, między innymi The Cure, New Order, Yazoo, The Smiths, Tears for Fears, Bananarama.

Oryginalny tytuł filmu to tekst często padający w quizie University Challenge, jego polskie tłumaczenie - ni przypiął, ni przyłatał.



"Miłosna układanka"
(Starter for 10)
USA, Wielka Brytania 2006
Reżyseria: Tom Vaughan
Scenariusz: David Nicholls

niedziela, 4 maja 2014

"Jane Eyre", miniserial 2006



Miniserial na podstawie powieści Charlotte Brontë Jane Eyre z 1847 roku. Polski tytuł książki - Dziwne losy Jane Eyre.

Jane mieszka u zamożnej ciotki, która po śmierci męża z ulgą oddaje trudną dziewczynkę do przytułku. Tam, przez osiem lat, bardzo surowo traktowana, dziewczyna stara się jak najwięcej nauczyć, by znaleźć pracę jako guwernantka. Daje ogłoszenie i kiedy przychodzi pierwsza propozycja, Jane (Ruth Wilson) bez wahania wyrusza w podróż do nowego pracodawcy. Pierwsze z nim spotkanie nie jest najszczęśliwsze, ale już pozostałe - coraz bardziej ciekawe. Pan Rochester (Toby Stephens) jest całkiem miły (stara się) i traktuje ją, tylko guwernantkę, jak równą sobie, choć dla młodziutkiej dziewczyny jest trochę stary i trochę brzydki. Wychowanica Edwarda Rochestera, Adele, także jest miłą podopieczną uwielbiającą swoją nową nauczycielkę. Jane po raz pierwszy w życiu czuje, że ma prawdziwy dom i życzliwych ludzi wokół. Jako osoba skromna, cierpliwa, zrównoważona, powściągliwa, do tego mądra, spędza coraz więcej czasu na rozmowach z panem domu, ku obopólnej radości i przyjemności. Rochester przestaje podróżować, wyjeżdża jedynie na krótko w interesach. Jako bogaty samotny mężczyzna rozgląda się za towarzyszką życia. Okazuje się, że Thornfield Hall skrywa jakąś mroczną tajemnicę. Rozpoczyna się seria dramatów...

Mój ulubiony dialog (Jane przybywa po 8 latach zimnego wychowu klasztornego do Thornfield, normalnego, zwykłego, pełnego ciepła i serdeczności miejsca):
- Ależ musi być pani głodna. Pewnie spędziła pani w podróży cały dzień. Kiedy ostatnio siedziała pani przy kominku, jedząc ciepły posiłek?
- Oa, jakieś osiem lat temu.

Bardzo lubię tę historię i samą postać Jane. Jest naturalna, powściągliwa, nie ujawnia emocji, które intensywnie odczuwa, niemal w każdej sytuacji zachowuje stoicki spokój i podziwu godne opanowanie. Teraz czas na książkę.

Zdjęcia do serialu kręcono głównie w hrabstwie Derbyshire. W roli Thornfield Hall - średniowieczny zamek Haddon Hall.  

PS. Chcę KOMINEK!

"Jane Eyre"
miniserial TV
ilość odcinków: 4
Wielka Brytania 2006
Reżyseria: Susanna White
Scenariusz: Sandy Welch

sobota, 3 maja 2014

"Small Island", miniserial 2009



Dwuodcinkowy miniserial nakręcony na podstawie wielokrotnie nagradzanej powieści Andrei Levy "Small Island" wydanej w 2004 roku. W Polsce książka ukazała się w 2006 roku pod tytułem "Wysepka". Levy jest córką emigrantów z Jamajki przybyłych do UK w 1948 roku.

Queenie (Ruth Wilson), sprzedawczyni w sklepie ciotki, przyjmuje niespodziewane oświadczyny Bernarda, nieśmiałego pracownika banku (Benedict Cumberbatch). Ciotka umiera, młodzi pobierają się, a po roku dość nudnego dla Queenie wspólnego życia Bernard wstępuje do Royal Air Force i wyrusza na wojnę. Opuszczona żona zostaje z teściem, który w wyniku stresu po udziale w I wojnie światowej, zwanego wtedy shell shock, nie mówi. Kobieta przyjmuje na jedną noc na kwaterę żołnierzy z RAF-u, między innymi Jamajczyka Michaela, w którym zakochuje się. Tęskniąca Queenie widząc Gilberta, myśli, że to Michael. Zaprzyjaźniają się (platonicznie). W bójce ulicznej pomiędzy żołnierzami o różnym kolorze skóry ginie przypadkowo ojciec Bernarda. Gilbert wraca po wojnie na Jamajkę, ale pragnie zamieszkać na stałe w Londynie.

Hortense (Naomie Harris) mieszka na Jamajce. Chce zostać nauczycielką. Zakochana bez wzajemności w Michaelu, który i tak zaciągnął się do RAF-u, decyduje się na desperacki krok - poślubia obcego jej Gilberta w zamian za obietnicę, że ten ściągnie ją wkrótce do Londynu. Daje mu pieniądze na bilet. W Londynie Gilbert zamieszkuje u Queenie, po jakimś czasie dołącza do niego Hortense. Rozczarowana zastaną na miejscu sytuacją nie może na dodatek, ze względu na kolor skóry, dostać pracy jako nauczycielka.

Queenie spędza kolejną noc z Michaelem, który pojawił się przejazdem w drodze do Kanady. Po jakimś czasie okazuje się, że kobieta jest w ciąży. Jako mężatka, której mąż zaginął na wojnie, bandażuje brzuch, by ukryć cudzołóstwo przed światem. Powraca Bernard. Jako przeciwnik ciemnoskórych wyrzuca lokatorów, czemu Queenie zdecydowanie się sprzeciwia. Dochodzi do kłótni, kobieta z emocji zaczyna rodzić. Dziecko ma ciemną skórę. Bernard postanawia zaopiekować się żoną i jej synkiem. Jednak Queenie decyduje inaczej...

Generalnie serial pod hasłem: No to racism. Ciężkie początki przecierania ścieżki równego traktowania czarnoskórych po II wojnie światowej.

Bardzo dobre aktorstwo, nie mam żadnych zastrzeżeń, wciągnęłam się w akcję błyskawicznie. Zwłaszcza obie panie, Queenie i Hortense, świetne.

Obejrzałam trzeci pod rząd film/serial, dobór zupełnie przypadkowy, w którym Benedict za pośrednictwem swoich bohaterów opiekuje się dziećmi swoich żon, kochając je jak swoje. Kto mu wybiera te scenariusze?


"Small Island"
miniserial TV
ilość odcinków: 2
Wielka Brytania 2009
Reżyseria: John Alexander
Scenariusz: Sarah Williams,
Paula Milne

czwartek, 1 maja 2014

"Wreckers", 2011




Dawn i David bardzo się kochają. Starają się o dziecko. Przeprowadzili się właśnie na wieś w rodzinne strony Davida i zamieszkali w starym domu do remontu. Niespodziewanie przyjeżdża Nick, brat Davida, były żołnierz, cierpiący na zespół stresu pourazowego. Na początku jest miło, rodzinnie, ale powoli zaczynają się pomiędzy braćmi sprzeczki i kłótnie, atmosfera robi się dziwna. Odkryte zostają fragmenty trudnego dzieciństwa braci, wychodzi na jaw skrywane kłamstwo. Życie pokazuje swoją dwoistą naturę. Przeszłość wpływa na teraźniejszość. Nikt nie jest święty. Człowiek nie jest stworzony do monogamii. I dzieci rodzą się nadal. A i tak miłość ponad wszystko.

W roli Davida naturalny, nieprzetworzony Benedict Cumberbatch. Trójka głównych bohaterów znakomita, choć akcja toczy się powoli, to film nie nuży nadmiernie. Benedict może służyć przykładem wszystkim facetom na świecie w kwestii - jak patrzeć na kochaną kobietę ;) 

Szkoda, że film nie ma napisów, trzeba być jasnowidzem, by połapać się dokładnie, o czym mowa.


"Wreckers"
Wielka Brytania 2011
Reżyseria: Dictynna Hood
Scenariusz: Dictynna Hood

"Parade's End" (Koniec defilady), miniserial 2012



Scenariusz "Parade's End" (Koniec defilady) powstał na podstawie tetralogii Forda Madoxa Forda o tym samym tytule.

W jej skład wchodzą powieści:
Some Do Not ... (1924)
No More Parades (1925)
A Man Could Stand Up — (1926)
Last Post (1928)
Przetłumaczona na polski została tylko pierwsza część, pod tytułem Saga o dżentelmenie.

Odcinek 1 - Początek XX wieku. Christopher Tietjens (Benedict Cumberbatch), "najtęższa z londyńskich głów" pozwala złowić się na męża ślicznej Sylvii (Rebecca Hall) już po dwóch miesiącach od zawarcia znajomości (pikantna scena w przedziale kolejowym). Rodzi się synek Michael, nie ma jednak pewności, kto jest jego ojcem. Christopher przywiązuje się do dziecka. Sylvia wyjeżdża z kochankiem, ale, znudzona, szybko wraca. Christopher, wzór męskich cnót, ideał gentlemana, troskliwy i opiekuńczy w stosunku do kobiet, słabszych, potrzebujących, dzieci, nawet zwierząt, przyjmuje żonę. Ta mówi o nim "kloc".

Christopher poznaje Valentine Wannop (Adelaide Clemens), sufrażystkę. Wyraźnie iskrzy z obu stron. Akcja płynie spokojnie, ale pod powierzchnią pozornej nudy się dzieje, kłębią się i kipią gwałtowne uczucia, emocje, czasem tylko ledwo ujawnione gestem czy mimiką. Dobra stara angielska szkoła. Rewelacyjna scena przy stole z udziałem szalonego pastora Duchemina (Rufus Sewell).

Odcinek 2 - Umiera matka Christophera. Sylvia postanawia być przykładną żoną i udaje się do klasztoru, by ćwiczyć charakter. Pracujący w Imperial Department of Statistics Christopher porzuca posadę ("gardzę tym czego się tu ode mnie wymaga, urząd zmienia statystykę w sofistykę, rezygnuję"). Pojawia się wzmianka o (kultowej już trochę, moim zdaniem) herbatce Lapsang Souchong. Doskonała scena z pastorem Ducheminem - rozmowa duchownych o damskiej bieliźnie. Christopher postanawia wstąpić do armii. Tekst odcinka: "Mężczyźni grożą, jakby wojny rozgrywały się na mapach". 

Odcinek 3 - I wojna światowa, Christopher zostaje ranny na froncie we Francji i z silnym wstrząsem mózgu wraca do domu. Wielebny Duchemin po dłuższym pobycie w szpitalu psychiatrycznym "wyleczony" wraca do domu i natychmiast popełnia samobójstwo. Po Londynie krążą ploteczki, plotki i ploty, oblepiają brudem także Bogu ducha winnego Christophera. Jego ojciec, po wysłuchaniu "nowinek", nie podejmując próby ich weryfikacji, od razu strzela do siebie. Tietjens, za namową żony, postanawia zostać wreszcie kochankiem Valentine. Nie zdąża, ponownie wyjeżdża na front. Snuje się cieniutki wątek "katolicyzm kontra anglikanizm", oczywiście.

Odcinek 4 - Mark Tietjens (Rupert Everett) czyni starania, by jego brata Christophera trzymano jak najdalej od linii frontu. Sylvia upiera się, by odwiedzić męża. I zaczyna się akcja, która przebija chyba nawet słynny Catch 22. Uparta i przebojowa Sylvia zjawia się we Francji u dowódcy męża, tuż obok trwa nalot bombowy, w obozie nie ma gaśnic (!), przyjeżdża matka jednego z kanadyjskich żołnierzy prosić o możliwość pożegnania syna przed wysłaniem go na pole bitwy, Tietjens usiłuje uspokoić genialnego ale roztrzęsionego McKechniego (Patrick Kennedy), w czasie nalotu ginie jeden z młodych Kanadyjczyków, u Christophera stawia się profesor nauk o koniach, w podeszłym wieku, na wojnie od dwóch tygodni, z przydziałem do opieki nad zwierzętami. I w takim to momencie Tietjens zaczyna pisać sonet. Spotyka się w końcu z Sylvią. Christopher wchodzi w konflikt z generałem O'Harą. Wraca problem gaśnic. Generałowie wydają znoszące się wzajemnie rozkazy. Christopher przeprowadza inspekcję blisko trzech tysięcy szczoteczek do zębów, nieużywanych przez żołnierzy, by były czyste na wypadek inspekcji. A wszystko przeplatane niemal surrealistycznymi scenami przemarszu orkiestry wojskowej przez obóz. Tekst odcinka: "Nikt z wysłanych do Bazy Piechoty tutaj nie pasuje. I dlatego właśnie tu jesteśmy". Ten odcinek jest zdecydowanie najlepszy.

Odcinek 5 - Tietjens, McKechnie i kochanek Sylvii, Perowne, zostają wysłani jednym transportem na front. Tietjens przejmuje dowództwo w okopach. Lekko ranny, zostaje odesłany na stałe do domu. W posiadłości rodowej Tietjensów, Groby, z dyspozycji Sylvi zostaje ścięty wiekowy cedr, drzewo-symbol. Poruszony Christopher spotyka się z Valentine. W pewnym sensie oboje czyści, nieskalani, podążający przez życie niepopularnymi ścieżkami, oboje wierni swoim wartościom, ideałom, odkąd wiedzą o swoim istnieniu są skazani na bycie razem. Tietjens urządza przyjęcie dla nowych przyjaciół, kolegów z frontu.

Serial ciekawy, o wojnie, przeciwko wojnie, o polityce, o intrygach, plotkach, stosunkach damsko-męskich, o trudzie bycia sobą, o miłości. 

Słyszałam różne opinie o "Końcu defilady", między innymi, że nudny. A dla mnie po prostu na wskroś brytyjski ;) Benedict Cumberbatch doskonały! Znowu gra mądralę i znowu z powodzeniem.

Wielkie brawa także, choć za udział niemal symboliczny, dla Rufusa Sewella :) Dobra Miranda Richardson w roli pani Wannop.





"Koniec defilady"
(Parade's End)
miniserial TV
5 odcinków
Wielka Brytania 2012

Reżyseria: Susanna White
Scenariusz: Tom Stoppard