.

De omnibus dubitandum est. Tempora mutantur et nos mutamur in illis. Homo sum: humani nil a me alienum puto. Manifesta non eget probatione. Non scholae, sed vitae discimus. Non omnia possumus omnes. Nulla dies sine linea. Nil desperandum. Sapere aude. Nolite timere. Miser, qui numquam miser. Omne ignotum pro magnifico. Cura te ipsum. Si vis pacem para bellum. Concordia res parvae crescunt, discordia vel maximae dilabuntur. Vanitas vanitatum et omnia vanitas. Per scientiam ad salutem aegroti.

kaleką matematyką obliczamy swoją wartość (Emily Dickinson)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzewa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzewa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 sierpnia 2016

filmowo i muzycznie, biegiem


Znowu filmy seryjnie seriami oglądam. Polskie stare, amerykańskie stare, z orkiestrami i big-bandami, z muzyką klasyczną, komedie, horrory, na faktach.

Walc Mefisto (The Mephisto Waltz), amerykański horror z 1971 roku, moim zdaniem, znakomity.
Mefisto Walc, polska fabuła telewizyjna z 1989 roku.
Paweł i Gaweł, polski z Bodo, 1938 roku.
Piętro wyżej, polski z Bodo, 1937 roku.
Serenada w Dolinie Słońca (Sun Valley Serenade), amerykański z 1941 z orkiestrą Glenna Millera.
Orchestra Wives , amerykański z 1942 z orkiestrą Glenna Millera.
Więzienny eksperyment  (The Stanford Prison Experiment), amerykańska fabuła z 2015 roku.
Cicha furia: Stanfordzki eksperyment więzienny (Quiet Rage: The Stanford Prison Experiment), dokument z 1991 roku.

Najchętniej podzieliłabym się, jak w Sabinkach u Marcela Ayme, i jedną z siebie oddelegowała do permanentnego oglądania. Drugą oddelegowałabym do permanentnego słuchania, albo nawet ze dwie albo i trzy, bo słucham kilku gatunków równocześnie. Zmieniam płyty w odtwarzaczu, a to Glenn Miller, a to Liszt, a to Daniil Trifonov, a to Denis Kożuchin (Kozhukhin). Są transmisje live z koncertów, na YT, w radiowej Dwójce. Dziś o 2.00 w nocy Daniil Trifonov z Lenox, Massachusetts, USA. Za niecałą godzinę Szymon Nehring z festiwalu w Dusznikach. W środę 10 sierpnia Denis Kożuchin z festiwalu w Dusznikach, live w Dwójce.

Na wiosnę sadziłam drzewka. Inicjatywa obywatelska. Odwiedzam je czasem, jabłonki rosną jak na drożdżach, łąka kwietna też ma się dobrze.

A w piłce ile się dzieje i w ogóle Olimpiada Letnia się zaczęła, całkiem przyjemna dla oka ceremonia otwarcia dziś w nocy, momentami zachwycająca!

poniedziałek, 3 listopada 2014

spacer po cmentarzu, cd.


zdjęcia: xbw

spacer po cmentarzu




W tym roku 1 listopada wybrałam się na Powązki Wojskowe. Dojazd ZTM bezproblemowy. Chciałam zajrzeć na chwilę na Cmentarz Żydowski, mam ciekawy przewodnik i miałam nadzieję skorzystać, ale sobota, szabat, zamknięte. Więc innym razem. Jarmark u bram cmentarnych akurat nie działa mi na nerwy, rozumiem potrzebę zarobienia grosza, kiedy okazje tłumnie się pchają. Bazarek był uporządkowany i stonowany, zdaje się, że jedynie harmoszka pobrzmiewała. Pogoda doskonała, w miarę ciepło, słonecznie. Nad głowami lata helikopter. Ludzie wyciszeni, zamyśleni, roztacza się atmosfera refleksji, niekiedy płytkiej, niekiedy głębokiej. Światełka migoczą na prawie wszystkich grobach, na niektórych już powygasały, na nielicznych tylko całkiem pusto. Kwiecie tylko czasem harmonizuje z otoczeniem, sztylety w moje odczucia, powiedzmy, kolorystyczne. Czy naprawdę nie da się wprowadzić zakazu hodowli chryzantem żółtych? Pojawia się jednak czasem jakiś krzak róży pnącej wokół starego nagrobka, jakaś gigantyczna paproć. No i drzewa, one ratują całokształt. Aleja znanych. Waldemar Milewicz, Zbigniew Zapasiewicz, Maciek Kozłowski, generał Petelicki, Zbigniew Religa, Władysław Kopaliński, Tadeusz Łomnicki, Elżbieta Czyżewska. Tu żołnierze, tu Francuzi, wreszcie Kwatera Ł, czyli "Łączka". Polak mordował Polaka i zakopywał go pod cmentarnym murem, już po wojnie, już w czasie pokoju. Miejsce obecnie jak najbardziej oddaje atmosferę grozy. Usypany z kamieni kopiec z prostym brzozowym krzyżem, portrety żołnierzy rozsiane co kilka metrów z napisami W TYM MIEJSCU ZOSTAŁEM ODNALEZIONY lub JESZCZE NIE ZOSTAŁEM ODNALEZIONY, z wypisanymi kredą na asfalcie nazwiskami. Nogi się uginają, podobnie mam, kiedy chodzę po terenach Warszawskiego Getta, zwłaszcza w pobliżu zachowanych murów. Nie potrafię przejść przez Powązki Wojskowe bez zaangażowania emocjonalnego. Mijam pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej, szereg miejsc wiecznego spoczynku ludzi których widziałam wracających do kraju w trumnach (tego widoku nie da się już nigdy wymazać z pamięci). Grażyna Gęsicka. Paweł Janeczek "Janosik". Dosyć. Pora wyjść cmentarnych murów do świata żywych.


zdjęcia: xbw