.

De omnibus dubitandum est. Tempora mutantur et nos mutamur in illis. Homo sum: humani nil a me alienum puto. Manifesta non eget probatione. Non scholae, sed vitae discimus. Non omnia possumus omnes. Nulla dies sine linea. Nil desperandum. Sapere aude. Nolite timere. Miser, qui numquam miser. Omne ignotum pro magnifico. Cura te ipsum. Si vis pacem para bellum. Concordia res parvae crescunt, discordia vel maximae dilabuntur. Vanitas vanitatum et omnia vanitas. Per scientiam ad salutem aegroti.

kaleką matematyką obliczamy swoją wartość (Emily Dickinson)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 lipca 2007

minister minister care for your children



Bardzo żal mi pewnego naszego ministra. Ostatnio udawało mu się być w centrum uwagi.. Gombrowicz, Sienkiewicz, lektury, klasy segregowane ze względu na płeć, lekcje historii, lekcje biologii, mundurki wreszcie, no co rusz, to nowa iluminacja. Jego oblicze najczęściej chyba przewijało się przez ekrany telewizorów, przez moment. Jakże teraz musi niepocieszony cierpieć w cieniu innych wydarzeń i postaci :( 

Pocieszam się, że chyba jednak nie będzie tak źle, konsekwencje jego wcześniejszych "działań" spowodują, że się przecież wreszcie przedrze na powrót, jak tylko przycichnie burza na morzu. Już dziś zauważam postęp w powrocie, mianowicie przeczytałam, że rozpoczyna się sierpniowo-wrześniowa kampania reklamowa mundurków szkolnych ... No, niech sobie będzie. Ale kosztować ma 650 tys. zł.... Hm, no tak, owszem... Brawo, mój ulubiony ministrze.
Przepraszam, że pytam, ale czy są jeszcze osoby, które mają wątpliwości, o co chodziło z tymi mundurkami TAK NAPRAWDĘ? 



****************

O obrażaniu się

Reakcja osoby obrażanej zależy od tego, kim jest osoba obrażająca.

****************




sobota, 30 czerwca 2007

zakonnica, angielski i podręczniki



* * * * * * *

Widziałam zakonnicę w tramwaju, nie taką straszną wronę czarną, ale taką jasną, przyjazną, w habicie szarym ale ciepło szarym. Wyszywała. Zazwyczaj zwiewam na widok zakonnicy, ale ta jakoś tak miło wyglądała, jak nie zakonnica, ale jakaś strażniczka świątyni, w starożytnych szatach. Też mam ochotę powyszywać...., już wcześniej tak miałam, jeszcze przed zakonnicą. A tu jeszcze koleżanka z pracy mówi mi, że ma takie marzenie, żeby wziąć wielką płachtę płótna i wyszywać co jej wyobraźnia podsunie, bez żadnych wzorów. Może jak się wzajemnie pomobilizujemy do zaczęcia to w końcu zaczniemy :) Moim ostatnim rękodziełem było ubarwienie białej firanki, zupełnie prostej, siateczki w kratkę bez żadnych wzorów, ciętej lekko na skos, co wykorzystałam do poprzetykania różnokolorowych nitek. Dziergałam ze dwa lata na raty, ale efekt dość ciekawy.

* * * * * * *

Do wtorku muszę nauczyć się angielskiego.
No muszę i już. Będzie mi potrzebny w pracy, na dodatek przez telefon, i to właśnie jest najgorsze. Mam nadzieję, że jak obejrzę w oryginale kilka filmów na dvd (rzecz jasna angielskojęzycznych:), zajrzę do starych notatek, posłucham starych kaset z których kiedyś się uczyłam, to mi się ośrodek używania angielskiego w mózgu rozrusza, rozgrzeje i poskłada do tego stopnia, że nie zrobię z siebie idiotki... Cóż za brak pewności siebie. No ale czasem tak bywa. Nie używam nic a nic, więc skąd mogę wiedzieć jak mi pójdzie? Słyszałam kiedyś, że np. Włoch który zna po angielsku sto słów chwali się, że doskonale zna angielski, a Polak znający tysiąc słów, uważa że angielskiego nie zna. Tak mamy, cecha narodowa ... Jest jedno wyjście :) Odrobina alkoholu i mówię po angielsku very well and no problem :)

* * * * * * *

Jako mamusia ucznia w wieku gimnazjalnym pomaszerowałam dziś do księgarni po książki. Wolę mieć z głowy, im wcześniej, tym lepiej, tak robię od kilku lat, w tej samej księgarni. Wkurzyłam się po trzykroć: nie było wszystkich książek, nie było zniżki, jak co roku w poprzednich latach, no i znowu do książek podoklejane były idiotyczne płyty CD, potrzebne....., Romek tylko jeden wie, na co i komu.... Dranie i złodzieje i oszuści skubią i tak oskubany naród, ale to już cios poniżej pasa, dorzucanie bezużytecznych płytek do obowiązkowych podręczników i zmuszanie rodziców do wyrzucania pieniędzy ... Prawie każda książka szkolna od kilku lat ma na okładce doklejoną kopertką z płytką, a za płytkę, każdą, proszę dodatkowe 7 złotych. Romku, mądra główko, nie zauważyłeś do tej pory w swoim ogródku takiego wyłudzania w żywe oczy, na maksa?

* * * * * * *


czwartek, 3 maja 2007

obowiązkowym szkolnym mundurkom mówimy zdecydowane NIE !



mój syn chodzi do szkoły ubrany „normalnie”, zwykłe dżinsy, bawełniane bluzy, bawełniane podkoszulki. wrzucam do pralki, piorę, schnie, nie prasuję, czyste, pachnące, zdrowe. nadchodzą obowiązkowe mundurki - czy będą bawełniane? przypuszczam, że będą sztuczne, czy dadzą się, ot tak, prać w pralce, czy trzeba je będzie prasować, a może oddawać do pralni chemicznej jeszcze? każdy biały element przecież trzeba codziennie zmieniać, zapewne będą to bluzki i koszule. jednolitość, a gdzie indywidualizm młodego człowieka wyrażany przez strój, przez styl, gdzie możliwość poszukiwań własnego "ja a mój strój", wyrabianie własnego gustu, wyrażanie siebie kolorem, doborem elementów ubioru. każdy ma swoje ulubione kolory w których mu jest jak we własnej skórze, w których dobrze wygląda i dobrze się czuje, po co to eliminować.


syn zaczął gimnazjum bezmundurkowe, obowiązkowe mundurki to ubezwłasnowolnienie, gdzie wybór, nagle musi zacząć je nosić, bo ktoś z rządu nagle doznał mundurkowego objawienia. zwykle ciuchy i tak będzie trzeba kupić, mundurki nie będą zamiast, będą plus. po co? dlaczego? pieniądze ktoś duże zarobi - kto? gigantyczny wydatek dla biednych, spory dla średnich, niepotrzebny. szkoły mogą przecież ustalić, narzucić, wyegzekwować noszenie spokojnych, nie wariackich strojów, ale po co od razu mundurki? presja noszenia modnych ciuchów? hm, są modne ciuchy na przecenach, wyprzedażach, tanie, ładne, proste, skromne. można się takiej presji nie poddawać przecież, jest nie tylko w szkołach, presja dobrych ciuchów jest wszędzie. ale przecież można i ładnie i modnie i skromnie i tanio. i bez mundurków, żadnych i dla nikogo, no, chyba że ktoś chce i dobrowolnie, ale to już zupełnie inny temat.


a jeszcze kwestia wyrośnięcia z mundurka, przykrótkie rękawy i mankiety, może sztukowane przez biedniejsze matki, przybrudzone (a tam, brudne po prostu), bo z braku kasy tylko jeden komplet - czy ktoś o tym, hm, pomyślał? to dopiero będzie obciach dla dziecka. jeśli ktoś chce już coś dofinansowywać, niech zainwestuje w obiady dla biedniejszych uczniów albo coś na kształt


sprawdzałam w sieci, mundurki będą z:  elano - wełny, elany, mieszanki poliester-wiskoza-wełna ....


w moim domu nie będzie mundurków


gierki? tylko bierki....