.

De omnibus dubitandum est. Tempora mutantur et nos mutamur in illis. Homo sum: humani nil a me alienum puto. Manifesta non eget probatione. Non scholae, sed vitae discimus. Non omnia possumus omnes. Nulla dies sine linea. Nil desperandum. Sapere aude. Nolite timere. Miser, qui numquam miser. Omne ignotum pro magnifico. Cura te ipsum. Si vis pacem para bellum. Concordia res parvae crescunt, discordia vel maximae dilabuntur. Vanitas vanitatum et omnia vanitas. Per scientiam ad salutem aegroti.

kaleką matematyką obliczamy swoją wartość (Emily Dickinson)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szkocja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szkocja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 września 2010

mały obrazek z niedalekiej przeszłości



 

zdjęcie: xbw


Edinburgh, wyspa Cramond, niespełna rok temu... Nie dane mi było poszwendać się po Edim dłużej niż kilka zbyt krótkich godzin, nie poszłam w miasto w ślad za własnym nosem, ale dobre i tyle, żem była i widziała, a teraz sobie mogę powspominać, czego i Wam serdecznie życzę :)

niedziela, 3 stycznia 2010

tęsknię...



 


Brakuje mi tego kraju, obu tych krajów. Kiedy w TV wyświetlali film Tara Road (zdjęcia kręcone między innymi w Dublinie), kiedy zobaczyłam Grafton Street, to serducho o mało mi do telewizora nie wskoczyło chcąc zapewne dołączyć do tej swojej cząstki, jaką TAM nieświadomie zostawiło. Aż strach gdzieś jeszcze jechać , skoro wszędzie się kawałek siebie zostawia i potem jakieś tajemnicze przyciąganie bezlitośnie ciągnie z powrotem...

Jak bardzo chcę znowu pojeździć "pod prąd", popatrzeć na czerwone budki telefoniczne, witać się słowami "hałaja" :) itp. itd.

Na zdjęciu powyżej - zwykła szkocka uliczka jakich wiele, poniżej ogród zimowy w Aberdeen. Auuuuu!!!



 

zdjęcia: xbw



wtorek, 10 listopada 2009

god idea?


Tak tu sobie siedze i mysle....


Koty mrucza, mialcza lub milcza, poscielilam juz sobie lozeczko na noc do spania, ogladam itv3, teraz leci Herkules Poirot wg Agathy, z napisami po angielsku. Z dzisiejszych zakupow w Sainsbury's zupa zjedzona, oczywiscie z dodatkiem IMBIRU na rozgrzanie, cudowna owsianka z GOLDEN SYRUP smakujacym jak ambrozja, spakowana. Od dzisiaj na kazde sniadanie do konca swiata chce spozywac wlasnie taka owsianke i tylko ja ;)

Wpadlam na pomysl, zeby tu zostac i juz stad nie wyjezdzac.
Tak mi tu dobrze.
BARDZO MI TU  DOBRZE.
Dobrze mi tu w dzien i w nocy, od pierwszych minut w tym miescie.

Kupic auto? Z kierownica z tej drugiej strony? I jezdzic nim tutaj?
:))) Yes! No problem. Pierwszego dnia, owszem, bylo mi nieswojo siedzac w aucie nie w tym miejscu, w ktorym wg mojego mozgu powinnam miec kierownice przed nosem i prowadzic to auto. Drugiego dnia nie bylo tak strasznie, a trzeciego pomyslalam, ze to chyba nic takiego, zmiana zwrotnicy w glowie.

Kazda rada czy uwaga na w/w temat mile widziana...

Wot zagwozdka :)

No to ja udaje sie w jeszcze bardziej przyjazne miejsce niz to przed komputerem i rozpoczynam tzw. bicie sie z myslami. Mozecie obstawiac :)


z Edzia


Jestem jestem, co by mnie mialo nie byc....
Przytloczona nadmiarem wrazen kontynuuje Wielka Wloczege :)
Moze maly wycinek.


Przedwczoraj na wlasne zyczenie wyladowalam na ponad piec godzin na lotnisku. Bylo mi bardzo milo i nawet czas mi sie nie dluzyl, gdyz umiejetnie go zagospodarowalam dzieki trzem smsujacym ze mna osobom (wymoglam to na nich:), ksiazce Bar McCarthego oraz ilustrowanym przewodnikom po Szkocji i Wielkiej Brytanii. Wspomogl mnie duzy kubek herbaty i cos, czego nigdy nie zapomne, Wasabi Peals, pycha male kuleczki, zielone, o smaku, miedzy innymi, chrzanu :)


O godzinie 22.30 na lotnisku pojawila sie A. Przejechalysmy jeden przystanek bezplatnym autobusem i juz siedzialysmy w jej oszronionym samochodzie. Temperatura 0 stopni. Zimno, obie zmeczone, w zwiazku z czym A postanawia pokazac mi Edynburg noca. Jezdzilysmy 2 godziny, odbylam niezapomniana nocna wycieczke po wszystkich niemal wazniejszych i piekniejszych miejscach Ediego. Niestety nie wszystko zapamietalam a notowac zapomnialam ;( Wracajac zobaczylysmy na ulicy lisa, w miescie, podobno to nic dziwnego tutaj.


Doszlam do wniosku, ze Edynburg jest jednym z miejsc na ziemi, w ktorych moglabym mieszkac, czemu nie. Najbardziej, oprocz zapierajacej dech w piersiach architektury i naturalnego uksztaltowania terenu (gorki w srodku miasta, morze, zatoki, pagorki i wzniesienia) podobalo mi sie miasteczko Queensferry i pobliskie Two Bridges, a w samym Edynburgu centrum, Krowie Wrota, The Scott Monument, Arthur's Seat i plaza Portobello. Podobaly mi sie tez ceny nizsze niz w moim kraju rodzimym oraz niesamowity wybor produktow, ich bardzo wysoka jakosc. Nastepnym razem przyjade tu, miedzy innymi, na zakupy :) No i jeszcze pierwszy raz w zyciu mialam do czynienia z funtami, bardzo ladne pieniazki :)


Edynburg do tego jest takim miastem, ze z niemal kazdego miejsca mozna zrobic od reki co najmniej kilka roznych zdjec, to autentyczny raj dla fotografow...


Na razie tyle impresji, bo na kolana wrzepil mi sie kot, domaga sie glaskania i mruczy z zadowolenia niczym agregat pradotworczy. Zamierzam przetransferowac sie na kanape i zawrzec blizsza znajomosc z tutejsza tv, w oczekiwaniu na A i wyjazd na dworzec kolejowy po bilet do Yorku :)


Dla pelnej jasnosci, nie lecialam jeszcze zadnym samolotem, poruszam sie na kolach :) Zaluje, ze nie ma juz dylizansow, przydalby mi sie taki do podrozowania, byle mial porzadne resory :)


Pozdrawlaju!

środa, 4 listopada 2009

szkockie emocje


Dotarlam, jestem, przezywam, mokne, marzne, zachwycam sie, robie zdjecia.


Przejechalam przez Eurotunel, przezylam kilka zabawnych momentow, z jednego z postojow autokar odjechal beze mnie, innego dnia zamkneli mnie na cmentarzu. Zachowuje sie jak dziecko w sklepie z zabawkami :) Pierwszy samodzielny pobyt w zaawansowanej zachodniej cywilizacji. Nie wiem kiedy wroce, ale kiedy to nastapi, skrobne (:) troche wiecej, juz z polskimi znakami.

Jedno wiem juz po kilku dniach: zmiana optyki - bezcenna. Czego i Wam zycze.